skip to content

Pliki cookies na stronach UE

Używamy plików cookies, aby zapewnić łatwe korzystanie z naszej strony. Jeśli nie zmienisz ustawień przeglądarki, pliki cookies będą przechowywane na Twoim komputerze. W dowolnej chwili możesz również zmienić ustawienia przeglądarki.

Dalej
 
 
 
 
 .
15-12-2016
 .

Przemówienie Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza na posiedzeniu Rady Europejskiej 15 grudnia 2016 roku

„Choć jedno państwo podjęło decyzję o opuszczeniu Unii, dla nas pozostaje ona niezbędna. W okresie po wojnach i głębokich podziałach, jakie miały miejsce na naszym kontynencie, UE zapewniła pokój i demokrację oraz umożliwiła naszym państwom osiągnięcie dobrobytu. [...] UE nie jest doskonała, ale jest najlepszym narzędziem, jakim dysponujemy, by stawić czoła stojącym przed nami wyzwaniom”.  

 .
 

Szanowni Państwo!

„Choć jedno państwo podjęło decyzję o opuszczeniu Unii, dla nas pozostaje ona niezbędna. W okresie po wojnach i głębokich podziałach, jakie miały miejsce na naszym kontynencie, UE zapewniła pokój i demokrację oraz umożliwiła naszym państwom osiągnięcie dobrobytu. [...] UE nie jest doskonała, ale jest najlepszym narzędziem, jakim dysponujemy, by stawić czoła stojącym przed nami wyzwaniom”.

Mam nadzieję, że słowa te nie są Państwu obce, gdyż pochodzą one z uroczystego oświadczenia złożonego w imieniu 27 państw członkowskich na zakończenie szczytu w Bratysławie. Wszyscy Państwo zgodzili się, że Unia jest potrzebna, że jest ona jedynym narzędziem, by stawić czoła wyzwaniom, przed jakimi stoimy w tym stuleciu. O tym duchu nigdy nie należy zapominać, a w przyszłości powinni Państwo kierować się nim w swoich działaniach.

Szanowni Państwo!

Do zakończenia procesu wystąpienia Wielkiej Brytanii pozostajemy Unią dwudziestu ośmiu państw. Kilkakrotnie oświadczałem, że oznacza to, iż Wielka Brytania pozostaje członkiem korzystającym ze wszystkich praw i przywilejów członkostwa w Unii Europejskiej, ale jednocześnie wypełnia swoje obowiązki i pozwala pozostałym członkom zacieśniać współpracę, jeżeli taka będzie ich wola.

Unia w składzie dwudziestu siedmiu państw zdecydowanie będzie bronić wspólnego stanowiska, zgodnie z którym negocjacje nie zostaną podjęte bez formalnego wniosku o wystąpienie. Wynika to stąd, że taki wniosek to pierwsza okazja dla rządu brytyjskiego, aby oficjalnie zadbać o jasność w całym procesie. Brexit to kwestia podlegająca zmianom i Wielka Brytania jako pierwsza powinna określić, jakich stosunków oczekuje z Unią, a nie na odwrót.

W związku z tym myślę, że w łonie Unii podjęto już decyzje co do pewnych podstawowych zasad oraz że dwadzieścia siedem krajów nie powinno od tych zasad odstępować. Postanowiliśmy, że nie należy rozdzielać czterech swobód oraz że wyjście z Unii nie może być lepszym rozwiązaniem niż pozostanie w niej.

Parlament Europejski podjął w tej sprawie ścisłą współpracę z Komisją i w pełni ufamy, że najlepiej nadaje się ona do odgrywania roli uczciwego pośrednika Unii. Komisja najwyraźniej zrozumiała potrzebę zaangażowania Parlamentu Europejskiego od samego początku, co zwiększa szanse na jego współodpowiedzialność za ten proces oraz pomyślne zakończenie negocjacji w sprawie wystąpienia.

Trójetapowy model, który ma służyć Komisji za podstawę jej prac, jest z pewnością właściwym wyborem. Umożliwia on szybkie uzyskanie jasności dzięki sprawnemu zawarciu porozumienia w sprawie wystąpienia, a z drugiej strony pozwala na uporządkowane i stopniowe otwarcie nowego rozdziału we wzajemnych stosunkach. Wielka Brytania i Unia Europejska są i pozostaną ściśle powiązane, gdyż stawka jest zbyt wysoka, aby dokonywać nieodpowiedzialnej, pospiesznej i całkowitej separacji.

Podczas ostatniego roku mojego mandatu intensywnie zajmowałem się kwestią opuszczenia Unii przez Wielką Brytanię, zarówno przed referendum, jak i po nim. Nigdy nie ukrywałem, że wolałbym, aby Wielka Brytania pozostała w Unii, ale teraz apeluję do Państwa o współpracę w duchu lojalności i w zgodzie z ogólną intencją wyrażoną przez wyborców, która sprowadza się do opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię.

Nie możemy pozwolić, aby Brexit stał się kwestią emocjonalną, ani nie możemy obrócić go w prawny labirynt, z którego niezmiernie trudno będzie się wydostać. Nie możemy utwierdzać populistów w nieuzasadnionym przekonaniu, że Unia jest źródłem wszelkiego zła. Musimy również wykorzystać ten moment i konkretnie zastanowić się, jakiej Unii pragniemy w przyszłości, a także wyposażyć ją w odpowiednie narzędzia.

Brexitowi towarzyszą niebezpieczeństwa, których musimy uniknąć, ale i szanse, które powinniśmy wykorzystać.

Szanowni Państwo!

Jednym ze skutków Brexitu jest nowy impuls do pogłębiania współpracy w dziedzinie obrony. Wśród Państwa jest wielu zwolenników tej inicjatywy i optymizmem napawa mnie fakt, że po wielu latach pustej retoryki wreszcie podejmuje się konkretne działania. Apeluję do Państwa o podtrzymanie tego dynamizmu.

Nie jest to jedynie kwestia ambicji, ale również strategii i prostej logiki w świecie, w którym zachęca się nas do przejmowania coraz większej odpowiedzialności za europejską obronę w sytuacji ograniczonych środków budżetowych. Według najnowszych szacunków tracimy rocznie 100 miliardów euro z powodu braku koordynacji naszej polityki. Globalna strategia wiceprzewodniczącej Mogherini w pełni odzwierciedla te wyzwania i żywię szczerą nadzieję, że zatwierdzą Państwo jej propozycje.

Przed dwoma tygodniami Komisja przedstawiła również plan działań w sektorze obrony, którego celem jest wzmocnienie jednolitego rynku obronnego i europejskiego przemysłu obronnego. Wysiłki te ma wspierać europejski fundusz obronny, dla którego w przyszłych wieloletnich ramach finansowych proponuje się środki budżetowe w wysokości do 500 milionów euro.

Niektórzy już jednak krytykują te inicjatywy, twierdząc, że są zbyt odważne lub zagrażają NATO. Spójrzmy na fakty - 500 milionów euro to dużo, ale w porównaniu z krajowymi budżetami obronnymi to nader skromna kwota. Po wspólnym oświadczeniu Unii Europejskiej i NATO wydanym w Warszawie w dniu 8 lipca sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział, iż Unia i NATO dążą do uzyskania efektów synergii. Dokładnie to samo przewidują plany europejskie.

W coraz mniej bezpiecznym świecie Europa musi utrzymać ścisłą współpracę z naszym najważniejszym zachodnim partnerem, czyli Stanami Zjednoczonymi, ale jednocześnie nie możemy zrazić do siebie naszych wschodnich partnerów.

Musimy unikać języka eskalacji, kiedy rozmawiamy o kwestiach dotyczących obrony.

Szanowni Państwo,

Potrzeba spójnego i skoordynowanego działania Unii Europejskiej w Aleppo jest dramatycznie widoczna.

Reżim syryjski i jego sojusznicy prowadzą strategię wojny totalnej. Aleppo zostało ponownie przejęte i każdego dnia popełniane są tam zbrodnie wojenne na wrażliwych cywilach.

Ile razy potępiliśmy nieustające bombardowania dokonywane przez Rosję i reżim syryjski? Ile razy potępiliśmy bezmyślne ataki na tereny cywilne, włącznie z obiektami medycznymi? Ile razy zaskoczeni widzieliśmy, że wszelkie zasady prawa międzynarodowego zostały złamane?

Przejęcie Aleppo jest wyznacznikiem zmiany w tym konflikcie. Teraz bardziej niż kiedykolwiek musimy zaapelować do wszystkich członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, aby dotrzymali zobowiązań międzynarodowych i działali w imię człowieczeństwa.

  • zaprzestanie wrogich działań musi być wprowadzone w celu przygotowania długotrwałego zawieszenia broni
  • pełny i bezpieczny dostęp do konwojów humanitarnych musi być zapewniony
  • bezpieczne korytarze do ewakuacji rannych i najbardziej narażonych muszą zostać otwarte

Bardziej niż kiedykolwiek, Unia Europejska musi dziś zdefiniować swoją rolę w tym konflikcie. Możemy być niezbędną siłą do osiągnięcia pokoju w Syrii i mamy ”niezrównaną zdolność do odbudowy” jak ostatnio powiedział w Parlamencie Europejskim Staffan de Mistura, Specjalny Wysłannik ONZ.

Potrzebujemy woli i odwagi, aby w końcu wykorzystać ten potencjał, naszą pozycję i polityczną siłę nacisku, i dokonać zmiany. W obliczu bestialstwa, którego jesteśmy świadkami, zmiana podejścia jest przejmująco widoczna i potrzebna.

Szanowni Państwo,

Musimy dbać o wiarygodność naszej polityki zagranicznej oraz bronić międzynarodowego porządku prawnego.

Przed dwoma miesiącami przeprowadzili Państwo strategiczną debatę polityczną na temat stosunków z Rosją. Rozmawiali Państwo o rosyjskich kampaniach dezinformacyjnych, atakach cybernetycznych, zagrożeniach dla naszych procesów wyborczych w Unii Europejskiej i poza jej granicami, naruszeniach przestrzeni powietrznej, wrogich działaniach na Bałkanach i kontrowersyjnych reakcjach na śledztwo w sprawie katastrofy lotu MH17. Parlament Europejski zgadza się, że strategia Rosji polega na osłabianiu Unii Europejskiej i dlatego Unia musi zareagować.

Od listopada w Stanach Zjednoczonych słychać wyraźniejsze apele o bezwarunkowe zniesienie sankcji. Jasno należy powiedzieć, że politykę Unii Europejskiej określa się w Unii Europejskiej. Postanowiliśmy, że dopóki porozumienia mińskie nie zostaną w pełni wdrożone, sankcje gospodarcze Unii dotyczące wymiany z Rosją w określonych sektorach gospodarki muszą być przedłużane.

Równolegle musimy kontynuować wysiłki na rzecz znalezienia rozwiązania, które zakończy konflikt na wschodniej Ukrainie, oraz bronić jej niepodległości i integralności terytorialnej.

Leży to w interesie ludności cywilnej, która od ponad dwóch lat cierpi w strefie konfliktu, a także w interesie Ukrainy i Rosji oraz w interesie Unii Europejskiej i międzynarodowego porządku prawnego.

Ważne jest również, byśmy w dalszym ciągu wspierali Ukrainę w ramach współpracy politycznej i gospodarczej. Taki był pierwotny zamysł historycznego układu o stowarzyszeniu między Unią Europejską a Ukrainą. Tysiące Ukraińców wyszło na ulice, aby w czasie Euromajdanu wyrazić swoje poparcie dla tego układu. Z powodu tego właśnie układu Rosja nielegalnie anektowała Krym i podsycała wojnę w Donbasie, która doprowadziła do śmierci tysięcy żołnierzy i cywilów oraz przesiedlenia miliona siedmiuset tysięcy osób.

W układzie o stowarzyszeniu uznaje się europejskie ambicje Ukrainy – perspektywę, dla której obywatele ukraińscy poświęcili życie. Taka jest symboliczna wymowa tego układu i dlatego musimy znaleźć rozwiązanie impasu, w jakim znaleźliśmy się po referendum w Holandii.

Nie ulega wątpliwości, że musimy również uwzględnić przesłanie obywateli Holandii. Równie ważne jest uwzględnienie stanowiska wszystkich pozostałych obywateli Unii.

Układ o stowarzyszeniu nie jest siłą rzeczy wstępem do członkostwa w Unii ani nie zobowiązuje Holandii do działań politycznych takich jak udzielenie Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa. Wyjaśnienia takie są pożądane, o ile w ogóle potrzebne.

Parlament Europejski ratyfikował układ o stowarzyszeniu między Unią Europejską a Ukrainą w tym samym czasie co ukraińska Rada Najwyższa, mianowicie w dniu 16 września 2014 r., a za ratyfikacją głosowało ponad trzy czwarte posłów naszej izby. Obecnie bardziej niż kiedykolwiek oczekujemy na wejście całego układu w życie i ufamy, że umożliwią to Państwo, podejmując stosowną decyzję .

W dniu dzisiejszym Parlament Europejski głosuje nad mechanizmem zawieszającym ruch bezwizowy. Teraz, gdy Ukraina przyjęła wszystkie wzorce dotyczące liberalizacji wizowej, to moment, gdy Rada musi przestać opóźniać ten proces. Umożliwienie ruchu bezwizowego do strefy Schengen dla obywateli Ukrainy byłoby jeszcze jednym, jakże potrzebnym, przesłaniem wsparcia. Od września Parlament Europejski był gotowy do negocjacji i teraz głęboko wierzymy, że w styczniu Rada osiągnie porozumienie.

Szanowni Państwo!

Musimy uważać, aby nie mylić ze sobą kwestii takich jak liberalizacja reżimu wizowego, polityka azylowa i polityka migracyjna, nawet jeśli czasami się one pokrywają. Liberalizacja reżimu wizowego dotyczy krótkich pobytów i wizyt nieprzekraczających trzech miesięcy.

Polityka azylowa i polityka migracyjna odnoszą się do ludzi poszukujących schronienia lub nowego domu; dotyczą ludzi takich jak, Nadia Murad i Lamya Haji Bashar, tych dwóch dzielnych, młodych kobiet, które dwa dni temu, podczas niezwykle poruszającej ceremonii w Parlamencie Europejskim, otrzymały Nagrodę im. Sacharowa za wolność myśli. Od przeszło roku azyl i migracja stanowią największe wyzwanie dla Unii Europejskiej, wyzwanie, z którym uporamy się wyłącznie wówczas, jeżeli będziemy pomagać sobie wzajemnie i działać solidarnie.

Godne ubolewania jest to, że po dziś dzień debata ta ma charakter głównie teoretyczny. Przeszliśmy od „elastycznej solidarności” do „skutecznej solidarności”, jednak żadne z zaproponowanych dotychczas rozwiązań nie było ani elastyczne, ani skuteczne, ani w gruncie rzeczy oparte na solidarności.

Solidarność nie jest jak ulica jednokierunkowa, a niektórzy spośród nas muszą zadać sobie pytanie, czy dzielenie się odpowiedzialnością nie powinno być czymś oczywistym w relacjach między bliskimi partnerami. Zwłaszcza kiedy ci sami partnerzy czerpią już korzyści z solidarności innych, chociażby w ramach funduszy strukturalnych.

Mają Państwo wybór: albo kryzys uchodźczy i migracyjny zapisze się na kartach historii jako chwila wielkiej klęski polityki Unii, albo jako chwila, w której Unia uczyniła wielki krok naprzód, pokazując światu, że jej wartości lśnią najjaśniej, kiedy przekuwa się je w czyn.

Od lat Parlament Europejski apeluje o stworzenie obowiązkowego mechanizmu umożliwiającego sprawiedliwe rozmieszczenie osób ubiegających się o azyl we wszystkich państwach członkowskich. Poparliśmy decyzje Rady o przeniesieniu osób ubiegających się o azyl z Włoch i Grecji, ponieważ jesteśmy głęboko przekonani o słuszności takiego rozwiązania. Jednak tak naprawdę potrzebny jest nam zdecydowany krok naprzód oraz stworzenie wreszcie kompleksowego systemu azylu i migracji obejmującego:

  • legalne drogi migracji, co zniechęcałoby ludzi do poszukiwania niebezpiecznych szlaków ucieczki i powierzania swojego losu handlarzom ludźmi;
  • umowy z państwami trzecimi umożliwiające uregulowane nadawanie biegu wnioskom o przesiedlenie;
  • roczne cele ilościowe dotyczące przesiedleń stanowiące wkład w globalne zapotrzebowanie na miejsca dla osób przesiedlonych, określone podczas posiedzenia ONZ na wysokim szczeblu we wrześniu 2016 r. i odpowiadające możliwościom UE;
  • wspólny europejski system azylowy zasługujący na tę nazwę i obejmujący każdego bez wyjątku członka Unii oraz
  • warunki przyjmowania osób w tak zwanych hotspotach gwarantujące poszanowanie godności ludzkiej osób ubiegających się o azyl oraz szybkie rozpatrywanie ich wniosków.

W USA i Kanadzie istnieją kompleksowe systemy regulujące kwestie azylu i migracji - dlaczego u nas nie ma takiego systemu?

Szanowni Państwo!

Dopóki na świecie będzie szerzyć się ubóstwo i konflikty, dopóki zmiana klimatu będzie wymuszać zmianę warunków życia milionów ludzi każdego dnia, dopóty ludzie będą migrować, czy się nam to podoba, czy nie. Nie jest zbiegiem okoliczności, że migrację uwzględniono w programie działań na rzecz zrównoważonego rozwoju, w którym społeczność całego świata obrała ambitne cele do roku 2030.

Drogą do uporania się z tym zjawiskiem nie jest ani ignorowanie go, ani wznoszenie wzdłuż naszych granic murów i ogrodzeń w dążeniu do odizolowania się i w nadziei, że uda nam się za nimi ukryć.

Wszystkim tym, którzy blokowali wcześniejsze wnioski i którzy nie uczestniczyli w systemie relokacji, pragnę powiedzieć dziś, że jeśli nie chcecie uczestniczyć w obecnych systemach, przedstawcie swoje powody. Jeżeli nie wierzycie w solidarność, zaproponujcie inne realistyczne rozwiązanie.

Szanowni Państwo!

Prawodawstwo dotyczące walki z terroryzmem jest dobrym przykładem na to, że można szybko dojść do porozumienia w sprawie przepisów prawnych, jeśli jest wola polityczna.

Chociażby w ubiegłym tygodniu zdecydowanego tempa nabrały prace Parlamentu Europejskiego nad dwoma kluczowymi projektami legislacji. Osiągnięto porozumienie w sprawie wprowadzenia obowiązku przeszukiwania stosownych baz danych w przypadku przekraczania naszych granic zewnętrznych przez obywateli UE. Oznacza to, że nareszcie możemy zatrzymywać obywateli UE, którzy z dowolnego powodu postanawiają zostać zagranicznymi bojownikami, udać się do strefy działań wojennych i powrócić jako zradykalizowani ekstremiści. Wkrótce będziemy dysponować odpowiednimi przepisami umożliwiającymi skazanie takich osób za popełnienie czynów, które będą uznawane za przestępstwa, na przykład przejście szkolenia w celu prowadzenia działalności terrorystycznej, odbycie podróży w celach terrorystycznych, a także organizowanie lub ułatwianie takich podróży. W przepisach tych wzmocnione zostaną również prawa ofiar terroryzmu.

Jednak mimo postępów poczynionych w tej dziedzinie również tutaj istnieją ogromne różnice w zakresie wdrażania.

Jestem zdziwiony, że jedenaście państw członkowskich nie rozpoczęło jeszcze nawet przygotowań do wdrożenia dyrektywy o danych dotyczących przelotu pasażera. Jestem jeszcze bardziej zdzwiony faktem, że po ośmiu latach od jej przyjęcia, decyzja z Prüm nie jest również w pełni wdrożona. Proszę sobie tylko wyobrazić, jak wzrosłyby nasze szanse na zapobieganie atakom terrorystycznym, gdyby nasze służby wywiadowcze i policja prowadziły skuteczniejszą i szybszą wymianę informacji. Proszę pomyśleć też o samej liczbie istnień ludzkich, które moglibyśmy uratować, gdyby konkretne działania w walce z radykalizacją były lepiej skoordynowane.

Niestety nadal zbyt wiele uwagi poświęca się wprowadzaniu kolejnych instrumentów i gromadzeniu kolejnych danych, zamiast wykorzystywać środki, które już mamy. Prawodawstwo dotyczące walki z terroryzmem wciąż pozwala nam głównie reagować, a my musimy działać proaktywnie oraz wprowadzić stałą ocenę i nieprzerwane monitorowanie zagrożeń, tak jak przewiduje to zapis artykułu 222(4) Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Szanowni Państwo!

Nasz plan działań w zakresie bezpieczeństwa czeka na wdrożenie, nasz system azylu i migracji również wymaga wprowadzenia w życie, a proces tworzenia naszej unii gospodarczej, finansowej i społecznej – dokończenia.

Po kryzysie finansowym i gospodarczym obiecaliśmy naszym obywatelom stabilność finansową oraz ochronę pieniędzy podatnika. Przeszliśmy długą drogę, stworzyliśmy instytucje i mechanizmy, które pomogą zwiększyć odporność UE, na przykład jednolity mechanizm nadzorczy czy jednolity mechanizm restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji.

Jednak kluczowa inicjatywa naszej polityki, czyli unia bankowa, jest nadal niekompletna z powodu braku europejskiego systemu gwarantowania depozytów. Mam świadomość, że jest to delikatna kwestia, ale jestem świadomy również i tego, że nasi obywatele chcieliby przekonać się, czy UE jest w stanie chronić ich tak samo skutecznie, jak kilka lat temu chroniła banki.

Do czasu zakończenia tworzenia unii bankowej pozostaniemy podatni na wstrząsy finansowe. Co odpowiedzą Państwo obywatelom, jeżeli znowu będziemy musieli ratować banki miliardowymi kwotami pochodzącymi z pieniędzy podatników lub jeśli deponenci znajdą się w trudnej sytuacji? I niedopuszczalne jest, by osiem lat po kryzysie nadal mówić o możliwości upadku strefy euro, kiedy jedno z państw członkowskich podejmuje jakąś decyzję polityczną.

Jako jeden z sygnatariuszy sprawozdania pięciu przewodniczących wzywam wszystkich Państwa do dalszych prac nad pogłębieniem unii gospodarczej i walutowej oraz nad wzmocnieniem wspólnej waluty. Liczę również na to, że wiosną przyszłego roku Komisja przyjmie ambitną białą księgę w tej sprawie. Na tej podstawie wszyscy będziemy musieli przystąpić następnie do zdecydowanych działań. Nie chodzi tu tylko o ekonomię, ale o Unię jako całość.

Europa to projekty i inicjatywy, które zapewniają ochronę i poprawę jakości życia naszych obywateli. Oto trzy inne przykłady.

Po pierwsze, walka z oszustwami podatkowymi i uchylaniem się od opodatkowania. Zbyt wiele lat dopuszczaliśmy, by do naszych budżetów krajowych nie wpływały należne przychody. Tam, gdzie korzyści odnoszą nieliczni, koszty ponosi całe społeczeństwo. Dlatego walka z oszustwami podatkowymi i uchylaniem się od opodatkowania jest i pozostanie priorytetem dla Parlamentu Europejskiego. Prace legislacyjne, kontrola parlamentarna i kroki prawne podejmowane przez Komisję, jak miało to miejsce w sprawie firmy Apple, prowadzą do jak najdokładniejszego uszczelnienia systemu. Chcemy być unią zasad, a nie wyroków w sprawach podatkowych. Do osiągnięcia tego celu potrzebujemy Państwa, czyli krajów członkowskich. To Państwo musicie doprowadzić do położenia kresu podejściu polegającemu na równaniu w dół. To Państwa prosimy teraz o realizację zadań związanych z wykazem jurysdykcji niechętnych współpracy, publiczną sprawozdawczością w podziale na kraje i wspólną skonsolidowaną podstawą opodatkowania osób prawnych.

Po drugie, zakończenie tworzenia rynku wewnętrznego, zwłaszcza naszego wewnętrznego rynku energii i jednolitego rynku cyfrowego. Dalsze opóźnianie realizacji w pełni sprawnego wewnętrznego rynku energii szkodzi naszej konkurencyjności, naszemu bezpieczeństwu energetycznemu, naszym konsumentom i naszemu środowisku. Wraz z ratyfikacją porozumienia paryskiego nadszedł czas, aby w końcu przejść na konkurencyjną i zrównoważoną gospodarkę niskoemisyjną, również dlatego, że będzie to źródłem nowych miejsc pracy, inwestycji i wzrostu gospodarczego. Jeżeli chcemy być gotowi na to, co przyniesie przyszłość, nie tyle możemy, co musimy pójść tą drogą.

To samo dotyczy jednolitego rynku cyfrowego. Świat cyfrowy gruntownie zmienia naszą gospodarkę i wywiera ogromny wpływ na codzienne życie naszych obywateli. Tutaj również Europa powinna mieć ambicję, by stanąć na czele tej transformacji. Europejskie historie sukcesu nie powinny mieć jednorazowego charakteru, lecz powinny stanowić wyraz nowego ducha przedsiębiorczości cyfrowej Europy. Aby tego dokonać, musimy zlikwidować przeszkody, jakie wciąż występują na rynku wewnętrznym. Potrzebujemy nieograniczonej łączności internetowej po przystępnych cenach niezależnie od lokalizacji – w miastach, na odległych obszarach wiejskich, wszędzie w całej Europie. Obywatele powinni mieć możliwość korzystania z roamingu po cenach takich jak w sieci macierzystej, a cyfrowa przedsiębiorczość powinna się rozwijać niezależnie od miejsca działalności.

Po trzecie, potrzebujemy prawdziwej unijnej polityki młodzieżowej. Chociaż udało nam się systematycznie zmniejszać bezrobocie wśród młodzieży, po tym jak osiągnęło ono najwyższy poziom w 2013 r., w państwach członkowskich UE nadal występują znaczne różnice pod tym względem. To nie do zaakceptowania, że w czterech z naszych państw członkowskich niemal co druga młoda osoba nie pracuje, nie uczy się, ani nie kształci.

Parlament Europejski zareagował na ten problem, w pełni popierając koncentrację wydatków na wstępie w wysokości 6 miliardów euro, zarezerwowanych w obecnych wieloletnich ramach finansowych dla Inicjatywy na rzecz zatrudnienia ludzi młodych. Apelowaliśmy o kontynuację tego finansowania w 2016 r., niestety jednak nasz apel pozostał bez echa. Rok 2016 był rokiem straconym pod względem zobowiązań na nowe projekty. Dlatego Parlament Europejski z zadowoleniem przyjmuje wynik negocjacji w sprawie przyszłorocznego budżetu, w którym na tę ważną inicjatywę przeznaczone zostanie pół miliarda euro.

Uważamy, że finansowanie to powinno trwać do końca obecnego okresu programowania finansowego. Do Państwa należy teraz decyzja, jakiego wsparcia chcą Państwo udzielić najmłodszym członkom naszego społeczeństwa, na których spoczywa nasza przyszłość. Z zadowoleniem przyjmujemy inicjatywę na rzecz Europejskiego Korpusu Solidarności. Jednak oprócz tego potrzebujemy bardziej kompleksowego podejścia do polityki młodzieżowej i większej determinacji w jej wdrażaniu.

Szanowni Państwo!

Jeżeli istnieje coś, czego Unii nie brakuje, to jest to diagnoza na temat jej niedoskonałości i niekompletności. Wszyscy znamy jej słabości.

Jednak Unia potrzebuje przede wszystkim przywództwa pozwalającego na działanie w oparciu o tę diagnozę. Znalezienie rozwiązań w celu stawienia czoła problemom, a nie czekanie, aż staną się one zbyt duże, zaczną dzielić lub okażą się nie do rozwiązania. Unia Europejska potrzebuje przywódców wiernych swoim przekonaniom, nawet jeśli w krótkiej perspektywie przypłacą to brakiem popularności wśród części elektoratu.

Europę zbudowali tacy mężowie stanu, jak Robert Schuman, Alcide de Gasperi, Konrad Adenauer, Jacques Delors, Helmut Kohl i François Mitterand – prawdziwi liderzy, którzy mieli tę odwagę. Byli to politycy, którzy zaryzykowali własną karierę, by bronić projektu, w który wierzyli. Dziś wiemy, że historia przyznała im rację.

A dlaczego osiągnęli sukces? Ponieważ zawsze poszukiwali najlepszego rozwiązania dla obywateli, nawet jeśli droga do niego nie zawsze była oczywista. Trzeba mieć odwagę i podejmować ryzyko, by zagwarantować pokój poprzez ścisłą współpracę, bronić demokracji i społeczeństwa opartego na wolności i pluralizmie, łączyć krajowe gospodarki z myślą o większym dobrobycie dla każdego oraz budować wspólnotę wśród tych, którzy jeszcze do niedawna byli wrogami.

Tamci politycy mieli wizję, którą zdołali urzeczywistnić.

Dzisiaj, w coraz bardziej złożonym świecie, nasi obywatele oczekują wymiernych rezultatów. Sądzę, że mają Państwo – obecni tu szefowie państw i rządów – dostatecznie dużo okazji, by przedstawić dalekosiężne rozwiązania, które historia uzna za Państwa dziedzictwo dla tego świata.

Szanowni Państwo!

Aby wypracować te rozwiązania, konieczne jest spełnienie dwóch podstawowych warunków.

Po pierwsze, trzeba skończyć ze zrzucaniem winy na Brukselę. To, co robimy tu w Brukseli, może stać się sukcesem tylko wtedy, jeśli wszyscy uznamy to za swoje dzieło. Przestańcie udawać, że każdy sukces jest krajowy, a jakakolwiek porażka europejska. Wyjaśnijcie obywatelom, jak doprowadziliście do rozwiązania problemów, zamiast obwiniać innych za to, że pewnych rezultatów nie udało się osiągnąć. Zyski z obwiniania Brukseli są być może natychmiastowe, jednak płynące z tego szkody mają długotrwałe konsekwencje. Są one tak dramatyczne, że jeśli będziecie Państwo w dalszym ciągu zrzucać odpowiedzialność na Brukselę, istnieją duże szanse, że prędzej niż się spodziewacie nie będzie już żadnej Brukseli, którą można by obwiniać.

Po drugie, trzeba wzmocnić demokrację i rozliczalność zarówno na szczeblu krajowym, jak i europejskim. Niektórzy próbują przedstawiać parlamenty państw członkowskich i Parlament Europejski jako konkurentów, podczas gdy nasze działania i prerogatywy prowadzą jedynie do synergii, tak by proces decyzyjny w Unii Europejskiej był bardziej przejrzysty i demokratyczny. Dlatego większa rozliczalność oznacza z jednej strony większe zaangażowanie parlamentów państw członkowskich na wcześniejszym etapie, zwłaszcza jeśli chodzi o kontrolowanie rządów, zanim podejmą decyzje w ich imieniu na forum Rady.

Z drugiej strony oznacza to pełne włączenie Parlamentu Europejskiego we wszystkie kluczowe decyzje dotyczące przyszłości naszej Unii. Chodzi tu o demokrację, ale także o uzyskiwanie najlepszych wyników.

Weźmy za przykład porozumienie w sprawie Wielkiej Brytanii: negocjacje prowadzone w okresie poprzedzającym zawarcie porozumienia w lutym tego roku pokazały, że Parlament Europejski może działać jak lojalny partner i może wnieść istotny wkład. Dzięki specjalnym przedstawicielom i swojemu Przewodniczącemu, Parlament przyczynił się do znacznego usprawnienia procesu sporządzania tekstu porozumienia i ostatecznie przyjął za niego odpowiedzialność.

W bardzo krótkiej perspektywie istnieją co najmniej trzy kwestie, które wymagają pilnego zaangażowania Parlamentu.

Po pierwsze – umowy migracyjne, będące obecnie przedmiotem negocjacji oraz już zawarte bez udziału Parlamentu Europejskiego. Umowy te będą stanowiły główny filar naszej przyszłej polityki azylowej i migracyjnej. Będą one stanowiły element decyzji na temat tego, kto będzie miał prawo przybyć do Europy, a kogo będziemy musieli odesłać, jeżeli będzie próbował się do nas dostać nielegalnie. Ponadto debata parlamentarna na temat typu reżimów, z którymi będziemy zawierać takie umowy, jest nie tylko koniecznością, ale także kwestią zasad.

Po drugie, program szczytu w Bratysławie uruchomił proces refleksji na temat tego, jak powinna wyglądać w przyszłości nasza Unia 27 państw. W czasie gdy demokracja jest podawana w wątpliwość jak nigdy dotąd, gdy obywatele mają poczucie, że nie słucha się ich głosu, zaangażowanie jedynej bezpośrednio wybieranej europejskiej instytucji w debatę na temat przyszłości Unii jest słusznym krokiem. Parlament Europejski ze swojej strony już pracuje nad trzema ambitnymi sprawozdaniami w sprawie przyszłości UE i mamy nadzieję na ich przyjęcie przed 60. rocznicą podpisania traktatu rzymskiego, która przypada w przyszłym roku.

Pierwszy artykuł drugiego przełomowego traktatu europejskiego, jakim był Traktat z Maastricht sprzed 25 lat, stanowi: „Niniejszy Traktat wyznacza nowy etap w procesie tworzenia coraz ściślejszego związku między narodami Europy, w którym decyzje podejmowane są jak najbliżej obywateli”.

Czyż obywatele nie powinni decydować o przyszłym kształcie ich Unii?

Po trzecie, umowa o wystąpieniu Wielkiej Brytanii stanowi być może najlepszą ilustrację konieczności uczestnictwa Parlamentu Europejskiego od pierwszego dnia – wszyscy Państwo zdajecie sobie sprawę, że zawarcie takiej umowy wymaga naszej zgody. Uzyskanie zgody będzie dużo łatwiejsze, jeżeli będziemy należycie uczestniczyć w procesie sporządzania tej umowy. Parlament Europejski był bardzo zawiedziony widząc, że w pierwszym projekcie oświadczenia 27 przywódców państw i rządów dotyczącego procesu negocjacyjnego w sprawie Brexitu, proponujecie Państwo zdegradować Parlament Europejski do drugorzędnej roli. Bez wątpienia macie Państwo świadomość, że dziesięć lat temu podczas negocjacji Traktatu Lizbońskiego, Parlament był w pełni włączony w ten proces, zarówno na szczeblu prezydialnym, jak i specjalnych przedstawicieli. Ten sam stopień włączenia musiałby być zagwarantowany teraz. Jeśli nie będziemy odpowiednio włączeni, być może nie będziemy mogli wyrazić zgody. W takiej sytuacji Wielka Brytania musiałaby zmierzyć się z niewyobrażalnie trudnym Brexitem.

Szanowni Państwo!

W swoim ostatnim przemówieniu na forum Rady Europejskiej jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego z całą stanowczością muszę podkreślić, że zaangażowanie i udział Parlamentu Europejskiego na wszystkich etapach podejmowania decyzji przez Unię ma zasadnicze znaczenie dla jej przyszłości, a nawet dla jej przetrwania.

Walczyłem o to przez ostatnie dwadzieścia dwa lata. Nie po to, by błyszczeć w świetle reflektorów, lecz dlatego, że wiem, iż w tych trudnych czasach, w których coraz więcej obywateli traci wiarę w demokrację przedstawicielską i zwraca się w stronę demagogów, którzy obiecują lepszą przyszłość w nacjonalizmie – że w tych czasach najważniejsze jest to, byśmy wzmocnili nasze demokratyczne instytucje w najlepszy możliwy sposób.

Jeżeli nam się nie uda, grozi nam utrata wszystkiego, co zbudowano na tym kontynencie po drugiej wojnie światowej i po upadku żelaznej kurtyny: Unii pokoju i dobrobytu, opartej na zasadach wolności, równości i praworządności.

Nazwałem tę Unię największym osiągnięciem naszej cywilizacji ubiegłego stulecia i wciąż jestem przekonany, że to prawda.

Miejmy odwagę, by o nią walczyć.

Dziękuję Państwu za uwagę.

***