niedziela, 14 grudzień 2008

Parlament Europejski a polityka spójności - konferencja BIPE w Katowicach

Polska powinna jak najszybciej włączyć się w trwającą już debatę nad możliwymi zmianami unijnej polityki spójności, aby zagwarantować sobie wpływ na jej przyszły kształt - podkreślali uczestnicy konferencji "Parlament Europejski a polityka spójności Unii Europejskiej" zorganizowanej przez Biuro Informacyjne PE w Polsce. Obecni na spotkaniu eurdeputowani ostrzegali, że część państw członkowskich krytykuje politykę spójności w obecnym kształcie i dąży do zmniejszenia przeznaczonych na nią środków.

Polska powinna jak najszybciej włączyć się w trwającą już debatę nad możliwymi zmianami unijnej polityki spójności, aby zagwarantować sobie wpływ na jej przyszły kształt - podkreślali uczestnicy piątkowej konferencji "Parlament Europejski a polityka spójności Unii Europejskiej" zorganizowanej przez Biuro Informacyjne PE w Polsce.

W debacie, która odbyła się w auli Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, wzięli udział posłowie do PE: Genowefa Grabowska (PSE), Miroslav Mikolasik (EPL-ED, Słowacja), wiceprzewodniczący komisji rozwoju regionalnego Jan Olbrycht (EPL-ED), Wojciech Roszkowski (UEN), eksperci rządowi i samorządowi, przedstawiciele świata akademickiego, biznesu i organizacji pozarządowych.

"Polsce potrzebna jest debata na ten temat, bo inne (stare) państwa członkowskie krytykują politykę spójności, próbując zmieniać ją w korzystnym dla siebie kierunku" - ostrzegł poseł Olbrycht i zaapelował do rządu o przygotowanie dokumentów z propozycjami, które pozwolą polskim europosłom prezentować konkretne rozwiązania w czasie dyskusji toczących się na ten temat w Brukseli i Strasburgu.

Dyrektor departamentu koordynacji polityki strukturalnej w ministerstwie rozwoju regionalnego Piotr Żuber zapewnił, że takie dokumenty już powstają i Polska nie dostarczy bogatym państwom członkowskim pretekstu do krytyki za złe wykorzystanie funduszy strukturalnych. Dyrektor Żuber dodał, że pieniądze z tych funduszy, przyznane w latach 2004-2006, powinny być wypłacone niemal w całości do połowy 2008 roku, a fundusz spójności będzie wykorzystany do 2010 roku.

Poseł Wojciech Roszkowski zwrócił uwagę na "generalną skłonność państw bogatych do skąpstwa" i przestrzegł przed wykorzystywaniem polityk unijnych do "obrony miejsc pracy w krajach drogo produkujących".

Z kolei posłanka Genowefa Grabowska zwróciła uwagę na słabość, niezbędnego jej zdaniem, lobbingu polskich miast i regionów, które nie wykorzystują szansy na wymianę doświadczeń z partnerami z innych państw członkowskich, ani możliwości bezpośredniego lobbingu w instytucjach unijnych w Brukseli.

Jednak nie tylko Polska zmaga się z problemami w wykorzystaniu funduszy strukturalnych; uczestniczący w konferencji słowacki poseł do Parlamentu Europejskiego Miroslav Mikolasik przyznał, że wykorzystanie środków strukturalnych przyznanych jego krajowi w latach 2004-2006 nie przekroczyło jeszcze 50%. Tymczasem według dyrektora Żubera, w Polsce ten wskaźnik sięga już 60% (z tym jest znacznie niższy dla funduszu spójności).

Doradzający Polakom od 12 lat belgijski ekspert Luk Palmen wyraził ubolewanie, że Polsce brak wizji unijnej polityki spójności i że zastępuje ją lista lokalnych potrzeb. Przykładem takiego podejścia jest upór kielczan, aby rozbudowywać lokalne lotnisko.

Wielu uczestników konferencji zwracało także uwagę, że wkrótce Polska stanie przed dylematem: czy popierać dalsze rozszerzenie Unii o takie kraje jak Ukraina i Turcja, czy też bronić obecnego, wysokiego poziomu unijnego wsparcia dla siebie. Rozszerzenie musi bowiem oznaczać konieczność podzielenia się środkami pomocowymi z przyszłymi członkami UE.