piątek, 17 lipiec 2009

Pierwsza konferencja prasowa przewodniczacego PE w Polsce

Nowo wybrany przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek powiedział w piątek (17 lipca) na swojej pierwszej konferencji prasowej w Polsce, że przedstawi szczegółowy program działania na następnej sesji plenarnej unijnego parlamentu 15 września w Strasburgu i że podda go debacie.

Przewodniczący Jerzy Buzek
w Biurze Informacyjnym PE w Polsce
Przewodniczący Jerzy Buzek
w Biurze Informacyjnym PE w Polsce

Unia bliżej obywateli

"O ile wiem, dotąd tak nie bywało, żeby po wystąpieniu przewodniczącego, który przedstawia swoją wizję działalności na dwa i pół roku, odbyła się dyskusja na sali. Mnie na tej dyskusji zależy, bo to wspólne zadanie wszystkich posłów do PE: chcemy wzmocnić Parlament, chcemy, aby był sprawną strukturą, chcemy wzmocnić Unię" - podkreślił prof. Buzek na pierwszym spotkaniu z dziennikarzami w kraju od czasu wybrania go na szefa Parlamentu Europejskiego 14 lipca.
Zastrzegł, że "nie jest to działanie dla samego wzmocnienia i dla samych instytucji. Instytucje nam są nam potrzebne po to, aby sprawnie rozwiązywać najważniejsze problemy Europejczyków". Wymienił w tym kontekście przezwyciężanie kryzysu gospodarczego, przeciwdziałanie zagrożeniom związanym ze zmianami klimatu, zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego.
Przewodniczący wspomniał też o takich problemach jak terroryzm, piractwo morskie, pranie brudnych pieniędzy czy "pewne zagrożenia, które płyną do nas z Korei Północnej czy z Iranu".
Według nowego przewodniczącego PE wielkim zadaniem jest "zbliżenie Unii Europejskiej do naszych obywateli. (...). Europejczycy musza wiedzieć, że zaraz po wyborach podejmuje się mocne i twarde decyzje i że one służą Europejczykom w każdej z tych dziedzin" - podkreślił.

Europa liderem zmian na świecie

Zdaniem prof. Buzka, "przed Unią Europejską stoi zadanie, aby we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, bo to jest nasz najbliższy sojusznik na arenie międzynarodowej, wypracować nowy model międzynarodowego partnerstwa". Dodał, że nie wystarczy współdziałanie UE-USA i że powinny one wciągnąć do współpracy inne nowe potęgi.  
Zaznaczył, że ważnym celem na najbliższe lata jest realizacja zaaprobowanej przez cała Unię polsko-szwedzkiej inicjatywy Partnerstwa Wschodniego z bezpośrednimi sąsiadami UE na Wschodzie. Ale dodał, że ważni są również sąsiedzi po drugiej stronie Morza Śródziemnego i partnerzy na innych kontynentach, np. w Ameryce Łacińskiej.
Poproszony o komentarz do listu byłych przywódców Europy Środkowej i Wschodniej do prezydenta USA Baracka Obamy, były premier powiedział, że "jeśli jesteśmy zaniepokojeni, to naszym amerykańskim partnerom należy dać o tym znać".
Na pytanie o Rosję odpowiedział, że Unia i Rosja nawzajem siebie potrzebują. Ale przywódcy Unii Europejskiej nie powinni nigdy zapominać, że "obrona praw człowieka i demokracja w Rosji i wolny rynek znaczy w Rosji co innego niż u nas. Dlatego nigdy za mało przypominania naszym partnerom rosyjskim okoliczności wprowadzenia w życie żelaznej reguły praw człowieka, obywatela, przestrzegania praw mniejszości, również reguł wolnego rynku, niemieszania polityki z ekonomią" - powiedział prof. Buzek.  
Niedawne zabójstwo obrończyni praw człowieka Natalii Estemirowej "zwróciło uwagę świata, a szczególnie Europy, że w Rosji nie wszystko jest w porządku z demokracją, niezależnie od tego, kto spowodował tę śmierć, o tego jeszcze nie wiemy. Nikogo w tej chwili nie oskarżam, władze rosyjskie powinny bezwzględnie wyjaśnić tę sprawę" - dodał nowy przewodniczący PE.

Traktat Lizboński gwarancją skuteczności UE

"I oczywiście, żeby być sprawnym, trzeba mieć Traktat Lizboński" - podkreślił prof. Buzek. Zapowiedział, że we wrześniu pojedzie do Irlandii, aby tłumaczyć Irlandczykom prawdziwe znaczenie zmian, które wprowadza nowy traktat. "Jestem przekonany, że Irlandczycy bardziej głosowali przeciw swojemu rządowi, a rząd popierał traktat, niż przeciwko traktatowi jako takiemu. Trzeba po prostu wytłumaczyć ludziom, że to zupełnie nie chodzi o ich rząd, że chodzi o stabilność Europy, o jej przyszłość, także o przyszłość Irlandii. A dzisiaj, w dobie kryzysu Irlandczycy wiedzą, jak wiele zależy od Unii Europejskiej i mam nadzieję, że to referendum będzie miało pozytywny rezultat".
Przyznał, że byłby lepiej, gdyby wszystkie pozostałe państwa Unii zakończyłyby już ratyfikację traktatu, ale zaznaczył, ze nie traktuje braku podpisu prezydenta Lecha Kaczyńskiego pod aktem ratyfikacyjnym jako szczególnego zagrożenia. Wyraził przekonanie, ze po referendum w Irlandii prezydent Kaczyński podpisze dokument ratyfikacyjny.
Spytany o toczącą się w Parlamencie Europejskim dyskusję o terminie głosowania w sprawie zatwierdzenia Jose Manuel Barroso na następną kadencję przewodniczącego Komisji Europejskiej, szef unijnego parlamentu powiedział, że "wyznaczenie przewodniczącego Komisji we wrześniu to ostatni termin, aby zrobić to sprawnie i z pozytywnym skutkiem dla Unii".

Czy Europa potrzebuje trzech miejsc pracy Parlamentu Europejskiego?

Odpowiadając na pytanie o możliwość ograniczenia kosztów związanych z utrzymywaniem oficjalnej siedziby PE w Strasburgu i odbywaniem tam 12 sesji plenarnych w roku, prof. Buzek zwrócił uwagę, że tylko państwa Unii Europejskiej mogą jednogłośnie zdecydować o jakichkolwiek zmianach w tym zakresie. "Każdy kraj, także Unia, wydaje na symbole sporo pieniędzy (...) bo potrzebujemy pamięci o historii, potrzebujemy symboli i świadomości, że skąd przyszliśmy i coś nas łączy".  A Strasburg to "miasto symbol".

Po konferencji prasowej w Biurze Informacyjnym PE przewodniczący Buzek spotkał się w piątek w Warszawie z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i z premierem Donaldem Tuskiem.

 .
 .
 .
 .
 .