Forum Obywateli w Łodzi: członkostwo w UE pomoże złagodzić kryzys gospodarczy
Polska jest w nienajgorszej sytuacji gospodarczej na tle innych państw Unii Europejskiej, ale dla złagodzenia skutków światowego kryzysu musi efektywnie wykorzystywać środki unijne i pilnować partnerów, aby ich działania antykryzysowe nie ratowały jednych kosztem drugich - podkreślali uczestnicy łódzkiego Forum Obywateli Parlamentu Europejskiego zorganizowanego przez Biuro Informacyjne PE w Polsce pod hasłem: "UE w obliczu kryzysu: co może zrobić dla Europy, Polski, Łodzi".
"Odpowiedź Unii na kryzys musi być solidarna i skoordynowana" - powiedział poseł do Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski (Grupa Europejskiej Partii Ludowej), przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych PE.
"Krótkowzroczna byłaby polityka zmierzająca do krótkotrwałej poprawy w jednym kraju, która szkodziłaby innym" - przestrzegł. Dlatego jednym z celów Polski powinno być hamowanie zapędów protekcjonistycznych innych członków Unii, takich jak pomoc, którą chciał zaoferować swoim producentom samochodów rząd Francji pod warunkiem, że nie będą przenosić produkcji do innych krajów.
Saryusz-Wolski podkreślił, że korzystne dla Polski są poparte przez Parlament Europejski decyzje unijne o szybszej wypłacie z budżetu unijnego - w postaci zaliczek - funduszy strukturalnych ich beneficjentom. Wraz z wkładem własnym środki te (stanowiące 1/5 polskiego budżetu) są substytutem pakietów stymulujących gospodarkę, na które mogą sobie pozwolić bogatsze kraje - zwrócił uwagę poseł.
Jego zdaniem, pośrednie korzyści przyniesie Polsce także pomoc finansowa UE dla tych krajów Europy Środkowej i Wschodniej, które znajdują się w znacznie gorszej sytuacji niż Polska, takich jak Węgry, Łotwa czy Ukraina.
Uczestnicy debaty zwrócili uwagę, że środki unijne łagodzące kryzys to nie tylko fundusze strukturalne, ale także dotacje dla rolnictwa w ramach wspólnej polityki rolnej. "Nie docenia się tego, że pomoc dla rolnictwa to pomoc dla wszystkich obywateli" - powiedział poseł do Parlamentu Europejskiego Janusz Wojciechowski (Grupa Unii na rzecz Europy Narodów), wiceprzewodniczący Komisji PE ds. Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Jego zdaniem beneficjentami bezpieczeństwa żywnościowego, którym cieszy się Unia są wszyscy jej obywatele. Dlatego tak ważne jest, aby kontynuować wspólną politykę rolną po 2013 roku i aby polskie rolnictwo mogło z niej korzystać w pełni po zakończeniu mającego trwać do tego samego roku okresu przejściowego.
W okresie tym dopłaty dla rolników z Europy Środkowej i Wschodniej są niższe niż przysługujące im na tych samych zasadach co w Europie Zachodniej.
Poseł Bogdan Golik (Grupa Socjalistyczna) ostrzegł z kolei, że "kryzys Polski nie ominie", zwłaszcza że - jak stwierdził poseł - rząd stosuje "ograniczony zestaw instrumentów antykryzysowych".
Golik skrytykował zbyt optymistyczne według niego założenia polityki ekonomicznej i finansowej rządu. Przedstawił hojne pakiety antykryzysowe Włoch, Francji, Niemiec i Austrii oraz propozycje Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskie dla całej Unii. Wezwał rząd, aby zwiększył inwestycje i dokapitalizował banki z udziałem Skarbu Państwa oraz zastosował inne sposoby stymulacji wzrostu gospodarczego i wsparcia zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw.
Maria Celina Błaszczyk z Instytutu Europejskiego w Łodzi podkreśliła, że kryzys przyszedł z zewnątrz w chwili, gdy Polska znajdowała się w dobrej sytuacji gospodarczej, którą zawdzięczała m.in. członkostwu w Unii Europejskiej. "Akcesja przyspieszyła wzrost gospodarczy i przyczyniła się do zmniejszenia bezrobocia" - powiedziała. Wyraziła przekonanie, że teraz dzięki członkostwu Polska poradzi sobie lepiej z kryzysem, niż gdyby była zdana na siebie.
Prezes Stowarzyszenia Doradców Gospodarczych Pro-Akademia Ewa Kochańska przyznała, że "Łódź jest miastem na peryferiach gospodarki światowej. Fala kryzysu dotrze do nas z opóźnieniem" - przestrzegła. Wezwała do postawienia na innowacyjność i nowe technologie, np. na efektywne i ekologiczne wykorzystanie węgla, co zapewniłoby Polsce również bezpieczeństwo energetyczne.
O wspieranych przez Unię sposobach walki z kryzysem na szczeblu regionalnym i lokalnym mówili też wiceprezydent Łodzi Włodzimierz Tomaszewski i dyrektor Biura Regionalnego Województwa Łódzkiego w Brukseli Mariusz Mielczarek. Problemów Łodzi i województwa dotyczyła też znaczna część pytań 200-osobowej publiczności, wśród której dominowali studenci i młodzież szkół średnich.
Dociekali oni na przykład, dlaczego łódzkie jest wśród regionów gorzej wykorzystujących fundusze unijne, ale w odpowiedzi usłyszeli od ekspertów, że są regiony radzące sobie jeszcze gorzej, a poza tym wkrótce rozpocznie się realizacja wielu projektów znajdujących się już w zaawansowanej fazie planowania.
Studenci pytali też o Traktat Lizboński, który nie wszedł jak dotąd w życie przede wszystkim ze względu na negatywny wynik pierwszego referendum w Irlandii w sprawie ratyfikacji traktatu przez to państwo (referendum ma być powtórzone jesienią 2009). Uczestnicy debaty przyznali, że traktat jest niedoskonały i osłabia pozycję Polski w Radzie UE, jeśli brać pod uwagę liczbę przysługujących jej głosów.
Ale większość ekspertów broniła go jako mającego usprawnić Unię i poszerzyć demokratyczną kontrolę nad jej działaniami (traktat zwiększy uprawnienia Parlamentu Europejskiego i parlamentów narodowych).





















