poniedziałek, 5 październik 2009

Przyszłość Europy po referendum w Irlandii - debata w Biurze Informacyjnym PE w Warszawie

Reforma i powołanie nowych instytucji, przewidzianych w Traktacie z Lizbony może pomóc, ale nie rozwiąże automatycznie problemów Europy - twierdzą posłowie do Parlamentu Europejskiego, którzy uczestniczyli w debacie zorganizowanej przez Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego w Polsce i Instytut Spraw Publicznych.

Spotkanie odbyło się niemal nazajutrz po referendum w Irlandii, w którym 67% głosujących opowiedziała się za przyjęciem Traktatu. Brak zgody Irlandczyków był jedną z najpoważniejszych przeszkód na drodze do przyjęcia traktatu. Aby dokument wszedł w życie, jego ratyfikację muszą dokończyć Polska i Czechy.

Zdaniem posłanki Leny Kolarskiej-Bobińskiej (EPL, PO) przyjęcie Traktatu z Lizbony będzie symbolicznym zakończeniem procesu poszerzania Unii Europejskiej i dostosowywania jej charakteru do nowego kształtu. "Jednak wiara, że nowe instytucje zmienią coś same z siebie, jest płonna" - powiedziała posłanka.

Poseł Konrad Szymański (EKR, PiS) uważa, że najbliższe lata mogą być bardzo rozczarowujące dla zwolenników Traktatu. "Dyskusja o Traktacie była usprawiedliwieniem dla niepodejmowania ważnych decyzji w Unii Europejskiej. [...] Ale decyzje te nie zapadały nie dlatego, że nie było platformy do ich podejmowania, ale dlatego, że były różnice zdań miedzy państwami członkowskimi" - mówił poseł. Podał przykład stosunku do Rosji, do sytuacji na Kauukazie czy do polityki energetycznej.

Poseł Andrzej Grzyb (EPL, PSL) zwrócił uwagę, że Traktat z Lizbony zwiększy rolę Parlamentu Europejskiego i parlamentów narodowych w stanowieniu unijnego prawa. "Ale zyskają one na znaczeniu o tyle, o ile wypracują właściwą praktykę stosowania nowych zasad" - podkreślił.

Według posła Grzyba, polski parlament powinien wypracować sprawny system monitorowania procesu powstawania unijnego prawa już na wczesnym etapie jego tworzenia.

"Europejską legislację powinny śledzić w polskim parlamencie wszystkie komisje branżowe. Na tworzone prawo trzeba reagować już na etapie zielonej i białej księgi [kolejne etapy propozycji unijnych regulacji tworzonych przez Komisje Europejską], a nie w momencie gdy zapadają ostateczne decyzje w Radzie UE" - przekonywał poseł.

Zdaniem posłanki Kolarskiej-Bobińskiej, wynik drugiego referendum w Irlandii pokazuje, że w XXI wieku w dobie globalizacji społeczeństwa unijne przestają reagować tradycyjnie na kryzys tradycyjnym "zamykaniem sie przed wrogiem", a raczej "uciekają pod parasol organizacji międzynarodowych". Osłabła przy tym obawa przed utrata suwerenności.