poniedziałek, 15 listopad 2010

"Co nam przyniósł Traktat z Lizbony?" - konferencja Instytutu Spraw Publicznych i Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego

Czy Traktat z Lizbony poprawił funkcjonowanie Unii Europejskiej? Czy spełnił pokładane w nim nadzieje? Które instytucje Unii zyskały dzięki niemu na znaczeniu, a które straciły? - m.in. na te pytania próbowali odpowiedzieć goście konferencji: posłowie do Parlamentu Europejskiego Konrad Szymański i Rafał Trzaskowski, autorzy raportu o skutkach przyjęcia Traktatu: Janis Emmanoulidis i Piotr Maciej Kaczyński, przedstawiciele Instytutu Spraw Publicznych i Biura Informayjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce oraz zaproszona publiczność.

Posłowie do Parlamentu Europejskiego: 
Konrad Szymański (EKR) 
i Rafał Trzaskowski (EPL) 
Posłowie do Parlamentu Europejskiego:
Konrad Szymański (EKR)
i Rafał Trzaskowski (EPL)

Autorzy opracowania o skutkach wejścia w życie Trakatu z Lizbony, Janis Emmanoulidis i Piotr Maciej Kaczyński podkreślali, że traktat zdecydowanie wzmocnił pozycję Parlamentu Europejskiego. "Dwukrotnie wzrosła liczba dziedzin, w których PE podejmuje decyzję na równych prawach z Radą UE, co oznacza, że podwoiła się także władza Parlamentu" - przekonywał Kaczyński.

Jego zdaniem, jednym z pierwszych sygnałów, że Parlament potrafi egzekwować nowe kompetencje było zablokowanie umowy między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi w sprawie przekazywania danych osób dokonujących przelewów bankowych (SWIFT) w lutym tego roku, dwa miesiące po wejściu w życie trakatu.

"To było prawdziwe trzęsienie ziemi" - powiedział Kaczyński i dodał, że toczące się obecnie negocjacje budżetowe są kolejnym obszarem konfrontacji, która w praktyce określi realny zakres władzy Parlamentu Europejskiego.

Poseł Konrad Szymański (EKR) zwrócił uwagę, że Traktat nie spełnił oczekiwań rozbudzonych przez jego zwolenników w okresie ratyfikacji. "Zmiany instytucjonalne same w sobie nie stanowią wartości. Ważne jest jakie prawo dzięki nim przyjmujemy, a to prawo ma dwie wady: jest niestabilne i przeregulowane" - mówił Szymański.

Zdaniem posła, zapisane w Traktacie instrumenty demokratyzacji Unii Europejskiej okażą się w praktyce nieskuteczne.

Poseł do Parlamentu Europejskiego
Rafał Trzaskowski (EPL) 
Poseł do Parlamentu Europejskiego
Rafał Trzaskowski (EPL)

"Parlament Europejski oczywiście jest jakąś formą demokratyzacji, ale nie przynosi Europejczykom poczucia demokratycznej kontroli, bo nie żyjemy wspólnym [europejskim] życiem politycznym. [...] Formuła zwiększenia roli parlamentów narodowych [pozwalająca na kontrolowanie prawa UE] nie będzie działała, bo ich działania mają charakter rozproszony, podczas gdy Komisja Europejska dysponuje władza scentralizowaną. [...] Z kolei inicjatywa obywatelska będzie raczej polem do działania dla organizacji pozarządowych. Dotychczasowa praktyka polska pokazuje, że ani jeden społeczny projekt ustawy nie został przyjęty" - przekonywał poseł Szymański.

"Parlament Europejski w znacznym stopniu przyczynia się do poprawy unijnego prawa z punktu widzenia obywateli, zasad działania Unii Europejskiej i z punktu widzenia mniejszych państw członkowskich" - ripostował poseł Rafał Trzaskowski (EPL).

Poseł podkreślił, że Traktat z Lizbony dał nowe możliwości, których wykorzystanie zależy teraz od polityków. "Dzięki niemu mamy np. instrumenty do budowy wspólnej polityki energetycznej" - mówił poseł Trzaskowski.

Zdaniem posła fakt, że większość aktów prawnych jest przyjmowana już w pierwszym czytaniu wskazuje, że reprezentująca państwa członkowskie Rada UE bardzo poważnie traktuje wnioski Parlamentu Europejskiego, dzięki czemu możliwe jest dojście do kompromisu już w pierwszym etapie tworzenia unijnego prawa.

Debata, w której wzięło udział 80 uczestników została zorganizowana przez Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego i Instytut Spraw Publicznych.

 .
 .
 .
 .