"Co nam przyniósł Traktat z Lizbony?" - konferencja Instytutu Spraw Publicznych i Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego
Czy Traktat z Lizbony poprawił funkcjonowanie Unii Europejskiej? Czy spełnił pokładane w nim nadzieje? Które instytucje Unii zyskały dzięki niemu na znaczeniu, a które straciły? - m.in. na te pytania próbowali odpowiedzieć goście konferencji: posłowie do Parlamentu Europejskiego Konrad Szymański i Rafał Trzaskowski, autorzy raportu o skutkach przyjęcia Traktatu: Janis Emmanoulidis i Piotr Maciej Kaczyński, przedstawiciele Instytutu Spraw Publicznych i Biura Informayjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce oraz zaproszona publiczność.
Autorzy opracowania o skutkach wejścia w życie Trakatu z Lizbony, Janis Emmanoulidis i Piotr Maciej Kaczyński podkreślali, że traktat zdecydowanie wzmocnił pozycję Parlamentu Europejskiego. "Dwukrotnie wzrosła liczba dziedzin, w których PE podejmuje decyzję na równych prawach z Radą UE, co oznacza, że podwoiła się także władza Parlamentu" - przekonywał Kaczyński.
Jego zdaniem, jednym z pierwszych sygnałów, że Parlament potrafi egzekwować nowe kompetencje było zablokowanie umowy między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi w sprawie przekazywania danych osób dokonujących przelewów bankowych (SWIFT) w lutym tego roku, dwa miesiące po wejściu w życie trakatu.
"To było prawdziwe trzęsienie ziemi" - powiedział Kaczyński i dodał, że toczące się obecnie negocjacje budżetowe są kolejnym obszarem konfrontacji, która w praktyce określi realny zakres władzy Parlamentu Europejskiego.
Poseł Konrad Szymański (EKR) zwrócił uwagę, że Traktat nie spełnił oczekiwań rozbudzonych przez jego zwolenników w okresie ratyfikacji. "Zmiany instytucjonalne same w sobie nie stanowią wartości. Ważne jest jakie prawo dzięki nim przyjmujemy, a to prawo ma dwie wady: jest niestabilne i przeregulowane" - mówił Szymański.
Zdaniem posła, zapisane w Traktacie instrumenty demokratyzacji Unii Europejskiej okażą się w praktyce nieskuteczne.
"Parlament Europejski oczywiście jest jakąś formą demokratyzacji, ale nie przynosi Europejczykom poczucia demokratycznej kontroli, bo nie żyjemy wspólnym [europejskim] życiem politycznym. [...] Formuła zwiększenia roli parlamentów narodowych [pozwalająca na kontrolowanie prawa UE] nie będzie działała, bo ich działania mają charakter rozproszony, podczas gdy Komisja Europejska dysponuje władza scentralizowaną. [...] Z kolei inicjatywa obywatelska będzie raczej polem do działania dla organizacji pozarządowych. Dotychczasowa praktyka polska pokazuje, że ani jeden społeczny projekt ustawy nie został przyjęty" - przekonywał poseł Szymański.
"Parlament Europejski w znacznym stopniu przyczynia się do poprawy unijnego prawa z punktu widzenia obywateli, zasad działania Unii Europejskiej i z punktu widzenia mniejszych państw członkowskich" - ripostował poseł Rafał Trzaskowski (EPL).
Poseł podkreślił, że Traktat z Lizbony dał nowe możliwości, których wykorzystanie zależy teraz od polityków. "Dzięki niemu mamy np. instrumenty do budowy wspólnej polityki energetycznej" - mówił poseł Trzaskowski.
Zdaniem posła fakt, że większość aktów prawnych jest przyjmowana już w pierwszym czytaniu wskazuje, że reprezentująca państwa członkowskie Rada UE bardzo poważnie traktuje wnioski Parlamentu Europejskiego, dzięki czemu możliwe jest dojście do kompromisu już w pierwszym etapie tworzenia unijnego prawa.
Debata, w której wzięło udział 80 uczestników została zorganizowana przez Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego i Instytut Spraw Publicznych.























